Cześć!
Dzisiaj chcę Wam przedstawić mojego małego przyjaciela. Jest tak mały, że zmieści się w każdej torebce i w momencie, gdy mam ochotę na coś słodkiego - służy pomocą. Jego cukrowe drobinki są tak pyszne, że trudno ich nie zjeść. Gdy mi się to uda, wykonuje nimi świetny masaż ust. Nigdy wcześniej nie miałam peelingu do ust, więc było to dla mnie coś nowego. Uwodzi zapachem, w dotyku trochę jak wazelina. Cudownych efektów pielęgnacyjnych nie odnotowałam. Miłości z tego nie będzie, ale ubolewam, że jest to produkt z edycji limitowanej :)
Mały słoiczek, a mieści wiele radości :) Ze smutkiem patrzę jak go ubywa..
wcale nie wygląda jak scrub do ust- wszystkie, które do tej pory widziałam mają widoczne drobinki cukru i taką konsystencję dziwną, a tutaj wygląda to jak błyszczyk. Fajnie, że essence zaskoczyło czymś w limitce;)
OdpowiedzUsuńdrobinki faktycznie nie są widoczne, ale wyczuwalne na pewno:)
Usuń