24.05.2013

Catrice, podkład w musie

Cześć!
Jak Wam mija Rossmannowy szał zakupów? Do końca promocji zostało jeszcze 5 dni, ale myślę, że nie kupię już nic więcej (prezentacja moich łupów następnym razem:)). Na szczęście w moim Rossmannie obyło się bez zbędnych przepychanek i braku towaru. Wydaje mi się, że nie wszyscy wiedzieli o tej promocji, bo gazetki promocyjnej nie dostałam do tej pory. Dobrze, że istnieją blogi! :) Dzień przed promocją zapytałam się pani kasjerki czy to na pewno prawda z tą promocją, a ona w pełni zdziwiona zapytała skąd o tym wiem. Czyżby to miała być wielka tajemnica?

A przed Wami mój pierwszy podkład w musie:


Zamknięty jest w szklanym pojemniku i zawiera całe 16g produktu. Wybrałam dla siebie najjaśniejszy odcień - 011 light beige, a oprócz tego dostępne są jeszcze 3 odcienie. Także z wyborem koloru możecie mieć problem.


Konsystencja jest naprawdę cudowna. Lekka i delikatna. Wydobycie nie sprawia żadnych problemów, rozprowadza się również bez żadnych utrudnień.

Na pewno nie zakryje wielkich i obrzydliwych niespodzianek. Z tymi małymi radzi sobie dobrze. Efektu maski na twarzy nie musicie się obawiać. Ale podkreślenia suchych skórek już tak.


Zdecydowanie matowi skórę. Nie potrzeba nawet użycia pudru. Jeżeli chodzi o długość takiego efektu no to rewelacji nie ma.

Podsumowując, jest to całkiem ciekawy podkład. Na jego korzyść na pewno przemawia efekt matujący no i konsystencja (ja ją porównuje do pianki). Ogromnym minusem dla mnie jest podkreślanie suchych skórek, dlatego wiem, że raczej do niego nie wrócę.


A Wy lubicie podkłady w musie? 






16.05.2013

ZAKUPY - kwiecień/maj

Trochę tych kosmetyków nazbierało się w ostatnim czasie... postanowiłam, że pokażę je Wam zanim zrobię kolejne zapasy spowodowane promocją w Rossmannie -40% na kolorówkę :)

W ciągu tych dwóch miesięcy dołączyli do mnie:

1. Manhattan, matowa pomadka.
2. Rimmel, Apocalips, odcień Stellar.
3. Oriflame, Eyeliner, kolor zielony.
3. Maybelline, Eyeliner w żelu Lasting Drama.
4. Bell, Podkład Long Lasting Mat, ocień 01 beige.
5. Rival de Loop, płyn do demakijażu (miniaturka).
6. Kobo, cień do powiek, peach blush.
7. Catrice, podkład w musie, odcień 011 light beige.
8. Synergen, puder w kompakcie, odcień 03.
9. Miss Sporty, kredka do oczu.
10. Inglot, eyeliner w żelu, odcień 90.



11. Joanna, odżywka b/s z pokrzywą i zieloną herbatą.
12. Green Pharmacy, Szampon przeciwłupieżowy.
13. Joanna, Argan Oil, dwufazowa odżywka.
14. Babydream, Szampon.
15. FarmonaJantar, odżywko do włosów i skóry głowy.


16. Avon, Tonik przeciw wągrom.
17. Avon, Tonik oczyszczający pory.
18. Joanna, Peeling do twarzy, arbuzowy.
19. Clean&Clear, Pianka do mycia twarzy.





9.05.2013

Muszę to mieć!

Ostatnio 'zachorowałam' na eyelinery w żelu z Inglota. Różne opinie o nich krążą, ale to nie zmienia faktu, że gamą kolorystyczną zachwycają. Najchętniej przygarnęłabym wszystkie :) Ale te, które najbardziej mnie zachwyciły to numery 86, 90, 81, 88.


Kolejne, bardziej rozsławione w blogosferze kosmetyki, czyli puder Synergen i odżywka bez spłukiwania. Zaciekawiło mnie również serum do końcówek z olejkiem arganowym. No i zielony peeling...


Kiedy wszyscy zapominają o jakimś kosmetyku, wtedy nagle zaczyna mi się on podobać...a mowa oczywiście o Apocalips (w kolorze Stellar). Do listy dołącza również pomadka (w innym odcieniu niż ten na zdjęciu, o ile się nie mylę to o numerze 12, taki pomarańczowy odcień).


Oczywiście najbardziej zależało by mi na eyelinerach, jeden kosztuje 32zł. No może nie jest to jakaś wygórowana cena, ale jeżeli miałabym kupić wszystkie cztery, to wychodzi już 128 zł.