Cześć!
Jak Wam mija Rossmannowy szał zakupów? Do końca promocji zostało jeszcze 5 dni, ale myślę, że nie kupię już nic więcej (prezentacja moich łupów następnym razem:)). Na szczęście w moim Rossmannie obyło się bez zbędnych przepychanek i braku towaru. Wydaje mi się, że nie wszyscy wiedzieli o tej promocji, bo gazetki promocyjnej nie dostałam do tej pory. Dobrze, że istnieją blogi! :) Dzień przed promocją zapytałam się pani kasjerki czy to na pewno prawda z tą promocją, a ona w pełni zdziwiona zapytała skąd o tym wiem. Czyżby to miała być wielka tajemnica?
A przed Wami mój pierwszy podkład w musie:
Zamknięty jest w szklanym pojemniku i zawiera całe 16g produktu. Wybrałam dla siebie najjaśniejszy odcień - 011 light beige, a oprócz tego dostępne są jeszcze 3 odcienie. Także z wyborem koloru możecie mieć problem.
Konsystencja jest naprawdę cudowna. Lekka i delikatna. Wydobycie nie sprawia żadnych problemów, rozprowadza się również bez żadnych utrudnień.
Na pewno nie zakryje wielkich i obrzydliwych niespodzianek. Z tymi małymi radzi sobie dobrze. Efektu maski na twarzy nie musicie się obawiać. Ale podkreślenia suchych skórek już tak.
Podsumowując, jest to całkiem ciekawy podkład. Na jego korzyść na pewno przemawia efekt matujący no i konsystencja (ja ją porównuje do pianki). Ogromnym minusem dla mnie jest podkreślanie suchych skórek, dlatego wiem, że raczej do niego nie wrócę.
A Wy lubicie podkłady w musie?
Lubię podkłady w musie, tylko słabo się u mnie trzymają.
OdpowiedzUsuńKolor ma ładny, konsystencja też wygląda ciekawie. Jednak przy mojej suchej skórze by się nie sprawdził pewnie. A z podkładów najbardziej lubię mineralne.
OdpowiedzUsuńKiedyś miałam z Maybellin ale niestety są za lekkie dla mnie.
OdpowiedzUsuńCiekawe są podkłady w musie:)
OdpowiedzUsuńZapraszam na konkurs:
http://agathevanilla.blogspot.com/2013/05/zapraszam-na-rozdanie.html